wtorek, 10 czerwca 2014

POWSINOGI NA WIEŻY...

Kolejny rok szkolny szybko zmierza ku końcowi. Część najwytrwalszych Powsinóg - tych z klasy szóstej c, niestety niedługo, zamiast na kolejny rajd, powędruje do gimnazjum. Mamy nadzieję, że członkowie naszego koła nie zapomną do czego służą nogi i będą ich używać jak najczęściej, a rozbudzony w nich "DUCH TURYSTYKI" będzie im towarzyszył w dalszym życiu...
Dzisiaj, mimo dokuczliwego upału, na zakończenie turystycznego sezonu, 10 Powsinóg (Ola, Ala, Gosia, Maja, Wika, Beatka, Kuba, Daniel, Radek i Maksiu) pod opieką Pani Magdy, powędrowało do centrum, a potem na wieżę kościoła Wszystkich Świętych. W drodze na szczyt Pan Przewodnik opowiadał nam ciekawostki związane z historią miasta, kościoła i samej wieży. Okazało się, że wiedza historyczna członków naszej gromadki jest imponująca i Pan Przewodnik był pod dużym wrażeniem! Po wdrapaniu się na samą górę okazało się, że nie możemy tam zostać zbyt długo, gdyż z jednej strony wieży zobaczyliśmy błyskawicę i rozległy się, odległe, na szczęście, grzmoty. Przebywanie w tak eksponowanym miejscu podczas burzy nie jest zbyt rozsądne musieliśmy więc, chcąc nie chcąc to fajne miejsce opuścić. Przydałaby się może powtórka? Ale to już w trochę innym składzie...
A teraz zobaczcie zdjęcia: 
To MY! Powsinogi, którym nawet największy skwar nie jest straszny!
W oczekiwaniu na Pana Przewodnika. Chwila oddechu przed wspinaczką...
 Wchodzimy, powinniśmy policzyć schody...
Pierwszy przystanek...


 Kolejny etap za nami...
 Pniemy się dalej...
Dla takich widoków warto...

A to już MY na wieży.
Ola naliczyła coś koło 214 schodków?


I to by było na tyle...